Podróże 

٠•★ ★•٠MILAN MILANO MEDIOLANUM٠•★ ★•٠


Drugiego dnia naszego pobytu we Włoszech mieliśmy zaplanowaną wyprawę do oddalonego o niecałe 50 km Mediolanu. O ile narzeczony zachwycony był nadchodzącą wycieczką głównie ze względu na wszechobecne zabytki oraz dwa znane włoskie kluby piłkarskie AC Milan, oraz Inter Mediolan znajdujące się w tym mieście, o tyle mnie fascynowało głównie to, że postawię swoje stópki w światowej stolicy mody! Choć po poprzednim dniu byliśmy wypompowani, to udało nam się zebrać o odpowiedniej porze i już o 7 stawiliśmy się w hotelu na śniadaniu. Szybko skosztowaliśmy wszystkiego po trochu kończąc jak przystało na włoskie śniadanie rogalikiem i kawą. O 8:30 wyruszyliśmy w godzinną podróż autobusem do Mediolanu. Pogoda była wymarzona na tę porę roku, ciepło i słonecznie, jak na zamówienie. Pierwszym punktem naszego planu zwiedzania było miejsce wysiadki czyli Dworzec Główny. Budowla na pierwszy rzut oka przypominała Dworzec Zachodni znajdujący się w Budapeszcie. Wysoki budynek z jasnego kamienia z długimi peronami przykrytymi przeszklonym dachem. Z zewnątrz wyglądający bardziej jak budynek teatru czy opery. Następnie wyruszyliśmy w poszukiwaniu punktu numer jeden na liście narzeczonego, czyli siedziby klubu AC Milan. Niestety, poszukiwania zakończyły się fiaskiem, ponieważ jak udało nam się wyczytać później w Internecie, została ona przeniesiona w zupełnie inną część miasta co poskutkowało pojawieniem się smutku i rozczarowania na twarzy mojej drugiej połówki. Ruszyliśmy więc spokojnym krokiem dalej ku sercu Mediolanu. Docierając do głównej zabytkowej części miasta, zobaczyliśmy najsłynniejszą scenę operową we Włoszech i jedną z najsłynniejszych na świecie, a mianowicie Teatr alla Scala. Niestety nie udało nam się wejść do środka więc oględziny przeprowadziliśmy tylko z zewnątrz. Stojący u frontu teatru la Scala pomnik wielkiego Leonardo da Vinci niestety akurat był remontowany więc lekko zawiedzeni udaliśmy się dalej do wielkiego portalu wejściowego jednej z najstarszych galerii handlowych na świecie wybudowanej w latach 1865-77. Sam budynek ma kształt krzyża i jest bogato zdobiony figurkami oraz mozaikami. Jedną z nich jest herb z bykiem, na którego genitaliach wedle tradycji należy się okręcić dwa razy, a towarzyszyć nam będzie szczęście i bogactwo.

 

 

Za naszą majętność okręcił się mój ukochany i poszliśmy dalej podziwiać witryny sklepowe wszystkich najlepszych domów mody, Gucci, Prada, Versace, LV. Południowym wyjściem z galerii docieramy wprost pod samą słynną katedrę Duomo. Standardowy ogrom ludzi robiących sobie selfie z frontem katedry w tle już nas nie zaskakuje i udajemy się do środka. Ktoś powie, kościół jak kościół, ten jednak od samego progu robi niesamowite wrażenie. Ilość detali na każdej kolumnie, ścianie, schodkach, nie wspominając o sklepieniu jest porażająca. Ogrom wnętrza sprawa, że zyskuje się trochę szacunku do wiary wszystkich tych ludzi poświęconych wybudowaniu tego niesamowitego obiektu. Z zewnątrz śnieżnobiały kamień (cała Katedra zbudowana jest z jednego rodzaju kamienia) odbija promienie słoneczne tak intensywnie, że nie da się na nią patrzeć dłużej niż kilka sekund bez okularów przeciwsłonecznych. Można również wejść na taras na dachu i napawać się panoramą miasta mody, ale ponieważ byliśmy już wczoraj na wieży i okolica tutaj nie wydawała nam się specjalnie atrakcyjna w porównaniu do Bergamo to zrezygnowaliśmy z tego przedsięwzięcia i ruszyliśmy do kolejnej kapliczki (we Włoszech kapliczki znajdują się praktycznie na każdym rogu więc nie trzeba było długo maszerować :P). Tym razem do środka wszedł sam narzeczony. Powód tego był prosty. Wnętrze całej tej kaplicy wyłożone jest ludzkimi czaszkami i kośćmi. Dosłownie całe wnętrze. Sufit, ściany, ołtarz, wszystko! Dlatego stwierdziłam, że ten punkt wycieczki sobie odpuszczę. Po tym stwierdziliśmy, że wystarczy tej gonitwy za zabytkami i czas oddać się przyjemnościom. Ruszyliśmy więc przejść się po sklepach, w końcu nie można być w Mediolanie i nie przejrzeć wszystkich najnowszych kolekcji! Następnie czekał nas już tylko odpoczynek, na który udaliśmy się przechodząc przez znajdujący się w centrum miasta piękny Zamek (nie ruiny) Sforzesco do równie pięknego parku Sempione, gdzie po długim odpoczynku, posiłku i podładowaniu akumulatorów ruszyliśmy w drogę powrotną na dworzec zatrzymując się w pobliskich sklepikach, aby kupić jakieś pamiątki. Kolejny piękny, ale wyczerpujący dzień dobiegł więc końca… Jutro już wylatujemy z powrotem do Polski… Niechętnie, ale co zrobić. Na pewno tutaj wrócimy! Być może już zimą, skorzystać z sezonu wyprzedaży!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *