Moda  

HI CYPRUS

Nowy post… a w nim? Zabieram Was w podróż po magicznym Cyprze!
To właśnie tam spędziliśmy nasz romantyczny miesiąc miodowy, a właściwie szalone dwa tygodnie spędzone w gronie pozytywnie zakręconych ludzi. Urlop rozpoczynaliśmy we wrześniu, pierwszy raz w życiu, ale to dość fajna opcja, ponieważ dzięki temu maksymalnie wykorzystaliśmy pogodę w Polsce.
Cypr zaskoczył nas bardzo pozytywnie. Każdy jego zakamarek przyprawiał nas o ogromne zaskoczenie. Widoki zapierające dech w piersiach, do słownie wpędzające człowieka w przymus krzyknięcia jestem w raju”. Woda mająca tyle stopni, że swobodnie mogłabym zaparzyć herbatę tylko, że herbaty się nie soli, a nawet jeśli by się soliło-nie chciałabym się nabawić nadciśnienia tętniczego w związku z jej nadmiarem w owym akwenie wodnym.
Ukształtowanie terenu powalające, samochodowe wycieczki, po bardzo krętej i nieraz bardzo niebezpiecznej drodze przynosiły nam codzienną dawkę adrenaliny (mój drajwer jest niesamowity, radzi sobie w każdych warunkach). Mogę powiedzieć, że nie tylko takie wycieczki, ponieważ dla mnie osobiście te wyjazd to było totalne przełamanie wszelkich lęków, barier, poznanie totalnie nowych smaków kulinarnych. Jestem z siebie taka dumna!!!
Co warto zwiedzić będąc na Cyprze? Zdecydowanie polecam wszystkim bardzo gorąco restaurację, która znajdowała się przy wraku statku – Oniro by the sea.
Zachody słońca w tym miejscu miały magiczny wyraz. Na fantastyczny nastrój wpływało przepyszne jedzenie, bardzo miła obsługa oraz kolorowe drinki serwowane na tysiące sposobów.
W tym miejscu mogłabym przesiedzieć wieczność.
Kolejną rzeczą, którą wspominam z wielkim uśmiechem na ustach był park wodny, który znajdował się Paphos. Cała ekipa bawiła się rewelacyjnie. Dla mnie (czytaj osoby bojącej się wody) było to pierwsze przełamanie bariery. Nie żałuję, mogłabym z chęcią spędzić tam jeszcze jeden dzień.
Po całodziennych zabawach na przeróżnych zjeżdżalniach zostało nam milion fantastycznych filmików, zdjęć a co niektórym ogromne siniaki na tyłku : -).
Jeśli chodzi o plaże to moim numerem jeden gdzie mogłabym zamieszkać była Nissi Beach w Ayia Napa. Do tego miejsca akurat mieliśmy spory kawałek drogi, bo jakieś dwie godziny autem, ale zdecydowanie było warto. Woda mega czysta, płytko, można było śmiało poleżeć, trzymając w ręku drinka w ananasie. Wszędzie były leżaki, w tle słychać było wszelakie hity tegorocznego lata.
Właśnie tam, całą ekipą zdecydowaliśmy się na parasailing. Towarzyszył mi nie lada strach, ponieważ mam lęk wysokości, ale uczucie totalnej wolności powodowało wydzielanie się miliona endorfin. Było pięknie.
Kuchnia grecka także zaskoczyła mnie pozytywnie. Mianowicie owoce morza zawsze były mi dość obce, natomiast na tym wyjeździe odkryłam, że nie są takie straszne, na jakie wyglądają.
Dla wszystkich osób, które wybierają w tamte rejony Europy oraz lubiących eksperymenty kulinarne polecam spróbować MEZE. Może być rybna, mięsna lub mieszana. W jej skład wchodzą różnorodne dania-przekąski, podawane na małych, ale jak licznych talerzach. Popijając do tego półsłodkie, białe i dobrze schłodzone wino-człowiek jest w niebie.
Mimo pamiątek materialnych, jakie przywiozłam z Cypru, to miejsce nauczyło mnie cieszyć się z każdej chwili i maksymalnie otwierać na nowe rzeczy.
Zapraszam do małej fotorelacji : ) A Wy gdzie spędzaliście swoje urlopy?
Jeśli będziecie mieli jakieś pytanie piszcie w komentarzach bądź wysyłajcie @. Chętnie odpowiem.
 
Buziaki, Pola. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *