Lifestyle

Nasza ciąża krok po kroku… i poduszka od SuperMami

Hej Kochani, dziś kiedy piszę do Was ten post, w tle lecą dziecięce piosenki typu jagódki, pieski małe dwa, żabka mała itp. Tymek chyba lubi słuchać takiej muzyki, bo brzuch mi wędruję na lewo i prawo, a ja przyzwyczajam swoje uszy do repertuaru, który pewnie za jakiś czas będzie królował w mieszkaniu 😀 Swoją drogą jestem ciekawa czy Wy też słuchałyście i czytałyście swoim Maluszkom w brzuszku ? : ) Słyszałam, że to bardzo korzystnie wpływa na dziecko po urodzeniu, ponieważ przy tych ‘znajomych’ melodiach dzieci potrafią się wyciszać. Jestem ciekawa jak to będzie u nas :).

Tak jak obiecałam opowiem Wam o naszych początkach ciążowych, o drugim trymestrze, który lada chwila się skończy i o tym, co stało się ostatnio moją wielką ZMORĄ…

Lato, ostatni weekend sierpnia. Wesele przyjaciół, na które z Marcinem czekaliśmy z niecierpliwością, ponieważ era imprez weselnych na najbliższe lata miała zostać zwieszona. My nastawiliśmy się na przednią zabawę do białego rana. Niestety  TEGO dnia wcale nie byłam w nastroju. Czułam się dosłownie tak, jakbym miała gorączkę i przejechałby po mnie ogromny czołg. Nie wypiłam chyba nawet kieliszka szampana, nie wspomnę już o mocniejszym alkoholu, bo nie wiedziałam, czy zaraz nie będę musiała zażyć tabletek. Nie, wtedy jeszcze nie przeszło mi przez myśl, że mój stan jest spowodowany może właśnie TYM.

Mijały tygodnie, a ja czułam się coraz gorzej i dziwniej. Moja skóra byłą sucha, włosy totalnie się nie układały, a słodycze przestały smakować. Pewnego dnia, po nocnym dyżurze zadzwoniłam do eM. żeby po mnie przyjechał, bo sama nie byłam w stanie usiąść za kółko… Jeszcze nie sądziłam, że właśnie wtedy w moim ciele tworzy się NOWE ŻYCIE… Kilka dni po tym zdarzeniu, kiedy kładłam się spać, nagle przez moje ciało przeszedł dziwny prąd? ciepło? poczułam, że ogarnęło mnie wielkie szczęście, ale nie wiem kompletnie jak to nazwać, ponieważ doświadczyłam czegoś takiego po raz pierwszy… Wtedy doszłam do wniosku, że muszę zrobić test, bo… chyba jestem w CIĄŻY. Kiedy na drugi dzień po dyżurze wróciłam do domu, wygoniłam Marcina do sklepu, a ja zamknęłam się w łazience i zaczęłam ‘działać’… po kilku minutach zobaczyłam bladą kreseczkę… nie wiedziałam, czy mogę już się cieszyć, czy nie. Postanowiłam nic nie mówić eM. i zrobić jeszcze jeden test rano. Tak też się stało. Rano, powtórka z rozrywki… i znowu! Jest kreseczka co prawda blada, ale jest… nie wytrzymałam i pokazałam go Marcinowi… Ale by móc w pełni się cieszyć zdecydowaliśmy, że szybko muszę zrobić bHCG… Kilka godzin oczekiwań i piękny wynik, który świadczył o tym, że pod tymi dziwnymi objawami, które mi towarzyszyły od kilku dni, rosło nasze SZCZĘŚCIE…

Pisząc co Was te słowa, czuje się jakby to było wczoraj. A dziś nasze Serduszko ma 26 tygodni i kopie coraz mocniej <3
Drugi trymestr jest zdecydowanie lepszym czasem dla mnie, ponieważ mam więcej energii, nie meczą mnie mdłości i dopisuję apetyt, którego wcześniej w ogólne nie miałam. Najgorszym objawem, który bardzo utrudnia mi funkcjonowanie, jest ogromny ból pleców, a właściwie lędźwi i łydek… Nie pomagało nawet poranne rozciąganie… Dużo czytałam i szukałam porad na forach internetowych i dziewczyny sporo pisały o poduszkach ciążowych. Wcześniej brałam to na dystans, bo sądziłam, że to zapewne kolejny ‘hit’ bez którego nie da się funkcjonować. Ale gdy bóle były naprawdę nie do niesienia pomyślałam, a co mi tam zaryzykuję. I tak oto weszłam w posiadanie poduchy ciążowej. Po pierwszej nocy czułam niesamowitą ulgę i ucieszyłam się przeogromnie, że w końcu udało mi się rzeczywiście wypocząć. Drugiego dnia jechaliśmy w góry, ale ze względu na to, że mieliśmy dużo bagaży stwierdziłam, że 4 dni bez niej dam radę. I wiecie co? Nie po pełnie nigdy więcej tego błędu! Noce z Zakopcu to był istny koszmar… budziłam się połamana, z bolącymi biodrami i karkiem…

Jeśli któraś z Was jeszcze takiego cuda nie ma i zastanawia się nad jej zakupem to naprawdę nie traćcie czasu, bo ja zmarnowałam go zdecydowanie za dużo! Moja poducha pochodzi ze sklepu SuperMami i jest to typ U. Jest bardzo duża i niesamowicie wygodna. Wypełniona antyalergicznymi włókami, które pozwalają na dopasowanie się do ciała przyszłej mamy zostawiając przy tym miejsce na rosnący brzuszek. Idealnie sprawdza się także jako wałek do opuchniętych nóg, ale też już po porodzie jako kojec dla maleństwa, albo poducha do karmienia. Ma ona zdejmowany pokrowiec, który można prać w pralce, a jeżeli chodzi o wzór to można wybrać odpowiedni  dla siebie przy składaniu zamówienia. W sklepie znajdziecie bardzo dużo innych modeli tych poduszek, ale też pozostały asortyment, który jest niezbędny do skompletowania wyprawki. Na dodatek przypominam do kodzie rabatowym, który jest ważny do końca lutego! -10% na WSZYSTKO!!!!! KOD :UQP9C4GV

Kochane, jeśli dotrwałyście do końca w czytaniu moich wypocin to DZIĘKUJĘ! I jestem bardzo ciekawa jak Wy dowiedziałyście się o swojej ciąży 🙂 Piszcie w komentarzach : )))) Buziaki!!!!

 

Poduszka – SuperMami
Koc – mySenny

3 komentarze

  • Karolina

    My również spodziewamy się Synka ❤️ jestem w 28 tc. O ciąży dowiedziałam się również dzięki bladziutkiej kresce 🙂 2 września jechaliśmy z mężem w trasę. Ledwo się obudziłam poleciałam do łazienki robić test. Jak zobaczyłam tą bladziutką kreseczkę myślałam, że mam zwidy. Mąż oczywiście studził moje emocje, mówiąc ,,ale to chyba musi być gruba kreska…”, jednak ja wiedziałam, że jestem w ciąży (setki przejrzanych wcześniej stron w internecie z informacjami, że nawet blada kreska oznacza ciążę ). Jak się zresztą później okazało, mąż chwilę później wysłał swoim rodzicom SMS z informacją, że pojawiła się ta wymarzona kreska dwa dni później powtórzyłam test, kreska była trochę wyraźniejsza, a po kolejnych 5 dniach zobaczyliśmy w końcu grubą kreskę, wyraźniejszą nawet od tej testowej. Wyskoczyła błyskawicznie. Mąż czuł się już uprawniony kilka godzin później bawiliśmy się na weselu kuzyna ❤️ Byłam przeszczęśliwa, ale i z niepokojem oczekiwałam usg, które potwierdziło, ze z dzieckiem wszystko ok, a jego serduszko pięknie bije ❤️ Ciąża to cudowny czas ❤️ Dużo zdrowia dla Was!

  • Marta

    Z początkiem sierpnia miałam zabieg laparoskopowy. Dzień przed zabiegiem dostałam M , i kiedy miesiąc po operacji już drugi tydzień miałam dolegliwości jak na M, a jej dalej nie było wystraszona że to po operacji coś jest nie tak, poleciałam do ginekologa A tam na usg piękny mały pęcherzyk, zaskoczenie ogromne. I strach czy wszystko jest dobrze bo niewiele minęło od zabiegu . dziś mamy już 27 tygodni i rośniemy zdrowo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *