Moda  

WEDDING MEMORIES

Rok za nami, ale całe życie jeszcze przed… Jak ten czas leci… Rok temu trwała ślubna gorączka, a tu lada chwila pierwsza rocznica… Z racji tego dzisiejszy post będzie bardzo sentymentalny <3

 

Opowiem Wam historię mego poznania z tym oto Panem.

 

 

 

Był rok 2013, obrona mojego licencjatu. Mieszkałam w akademiku, wiadomo jak tam jest. Pewnego wieczoru nuda wpędziła mnie na jeden z portali internetowych w celu nie innym niż zabicie nudy i totalnego ośmieszania facetów. Pewnie nie jedna z Was z ciekawości tam zaglądała i dobrze wie kogo można tam spotkać. Nagle otrzymałam wiadomość… popatrzyłam. No cóż niebieskie oczy trochę mnie zauroczyły, ale powiedziałam sobie nie, nie ma szans! Kolejny raz nie dam nie zrobić facetowi w balona, a ten jak każdy inny, z pewnością jest taki sam. Poza tym On z Warszawy?

 

Ja wtedy z Bydgoszczy… Z jego strony jedna wiadomość, druga wiadomość… Moja obojętność, jedna odpowiedź i dwa tygodnie milczenia.

 

Trwało to tak kilka dobrych tygodni, aż wreszcie po dłuższym zastanowieniu postanowiłam dać sobie szansę na niewinną rozmowę. Okazało się wtedy, że oboje pochodzimy z jednego miasta, mało tego mamy wspólnych znajomych ! SZOK ! Uwierzcie, jak szybko chciałam się z tego wymanewrować, jednak coś (wtedy jeszcze nie wiedziałam co tak bardzo mnie przyciągało). Po kilku kolejnych tygodniach w końcu umówiliśmy się na spotkanie, byłam zestresowana gorzej niż przed maturą ustną z polskiego, ale cóż pomyślałam do odważnych świat należy… I wiecie co? W momencie, kiedy to powiedziałam sobie w głowie… Przypomniałam sobie, że o 19 kończy się licytacja moich ukochanych butów, które wtedy pragnęłam mieć najbardziej na świecie. Myśląc, że z tej znajomości nie będzie nic, a buty jednak zostaną ze mną… nie zastanawiając się szybko odwołałam spotkanie podając okropnie banalny powód. Ale wiecie co On nie odpuścił ? I chyba tym mnie kupił…
Po pierwszym spotkaniu wiedziałam, że to ten jedyny… ale ta odległość ? Przecież moje studia, jego praca… ? Jak to na odległość? Przecież z własnego doświadczenia wiedziałam, że to nie przejdzie, że nie damy rady… A jednak. Niemożliwe stało się faktem. Ten rok to był jeden z najpiękniejszych momentów mojego życia. Relacja, jaka nas łączyła i łączy po dziś dzień jest czymś wyjątkowym. W jednej osobie mam wszystkiego po trochu. To jest coś fantastycznego !

 

 

 

Rok później, czyli w 2014 z rajskiej Sardynii przywiozłam pierścionek <3.

 





 

A w 2015 nałożył mi obrączkę, przysięgając miłość aż o grób <3.

 

 

 

Tak, dziś mogę powiedzieć, że dzięki Niemu jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. I mogę podziękować z całego serca, komuś na górze, że czuwał :).

 

 

 

I wszystkim, którzy są nadal samotnymi połówkami życzę aby mieli oczy i uszy szeroko otwarte, zawsze i wszędzie. Nigdy nie wiadomo gdzie znajdzie Was ta druga połówka <3 
 

 

Kochani, w związku z tym postem zapraszam do wspólnego obejrzenia małej relacji z Naszego Pięknego Dnia <3

 

Pod zdjęciami znajdziecie link.

 

 

 

Ściskam Was mocno, Pola.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KLIKAJCIE KLIKAJCIE KLIKAJCIE <3 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *